Krzysztof Zabielny: Wszyscy widzimy szansę na rozwój TAURON 1. Ligi Kobiet
Credo Płomień Sosnowiec to jeden z klubów z najdłuższym stażem w TAURON 1. Lidze Kobiet. Od lat łączoną rolę trenera i prezesa pełni w nim Krzysztof Zabielny. W rozmowie zdradził nam, że żeńska siatkówka ma w Sosnowcu historycznie większe sukcesy od męskiej, o czym mało kto wie. Ponadto opowiedział, jakie będą cele drużyny w nadchodzącym sezonie 2026/2027, w którym po raz pierwszy rozgrywkami będzie zarządzała Polska Liga Siatkówki.
MICHAŁ KWIETKO-BĘBNOWSKI (TAURON1LigaKobiet.pl): Krzysztof Zabielny - prezes? Trener? Jak pana tytułować?
KRZYSZTOF ZABIELNY (prezes i trener Credo Płomienia Sosnowiec): Jedno i drugie, chociaż wolę trenerze, bo wiadomo, że jakoś tak mi jest to bliższe, całe życie gdzieś tam przy tej trenerce. Od 10 lat, gdy reaktywowaliśmy nasz Płomień Sosnowiec, po prostu tak wyszło, że zostałem też tym człowiekiem, który steruje klubem.
Płomień Sosnowiec - wielka marka, kojarzona przede wszystkim z sukcesami męskimi, ale tak jak pan mówi, już od wielu lat to siatkówka żeńska dominuje w Sosnowcu. Jak to wygląda jeśli chodzi o perspektywy?
Na początku bym delikatnie polemizował z tym, bo wszyscy kojarzą Płomień Milowice z siatkówką męską, ale rys historyczny jest taki, że to kobiety Płomienia Milowice były pięciokrotnymi mistrzyniami Polski, natomiast mężczyźni trzykrotnymi. Tyle tylko, że oczywiście zdobyli Puchar Europy i dlatego wszyscy kojarzą tę drużynę męską. Ale wracając do pytania, tak jak mówiłem 10 lat temu reaktywowaliśmy drużynę żeńską. Zaczynaliśmy od najniższej ligi, od ligi wojewódzkiej tak naprawdę i tak się pniemy, pniemy do góry. To jest nasz siódmy kolejny sezon na poziomie pierwszej ligi kobiet. Jesteśmy chyba jednym z dwóch klubów, które są tu tak długo, nie spadamy, jesteśmy cały czas na tym szczeblu rozrywkowym. Natomiast wiadomo, to wszystko jest uzależnione od finansów, od budżetu, od pieniędzy.
Na ten moment nie jesteśmy gotowi na to, żeby mówić, że bijemy się o TAURON Ligę Kobiet i dlatego tak naprawdę chcemy być takim dobrym, solidnym pierwszoligowcem. Żeby nasi przeciwnicy nas szanowali, żeby przyjeżdżając do Sosnowca wiedzieli, że naprawdę muszą zagrać dobry mecz, żeby wywieźć od nas punkty i na tym się skupiamy. Nie ukrywam, że jesteśmy taką trampoliną dla młodych dziewczyn, które do nas przychodzą i po roku, po dwóch wystrzeliwują i idą ligę wyżej. Mogę się nieskromnie pochwalić, że od tych 10 lat wychowaliśmy już 15 zawodniczek, które przez Płomień trafiły na najwyższy szczebel rozgrywkowy.
Z tego jesteśmy naprawdę bardzo dumni i w tym momencie to jest nasz kierunek: danie możliwości rozwoju młodym, perspektywicznym, fajnym siatkarkom, które przez Sosnowiec idą wyżej grać. A my znowu wyszukujemy jakieś młode brylanciki i szlifujemy je, dajemy im możliwość grania. Na ten moment taka jest nasza rola. Może teraz to się zmieni poprzez to, że trafiamy pod skrzydła PLS-u. Nie ukrywam, że widzimy w tym dużą szansę i to może będzie dla naszego klubu taki dodatkowy kopniak. Stworzą się jakieś możliwości, przyjdzie jeden, drugi sponsor z poważnymi planami i wtedy możemy faktycznie myśleć o czymś więcej, czyli o awansie do TAURON Ligi Kobiet.

Ten sezon to nowe otwarcie dla zaplecza, prawda? Teraz już jako TAURON 1. Liga Kobiet, pojawia się sponsor tytularny, pojawia się pełna obsługa marketingowa, medialna. Z tej perspektywy prezesowskiej bardziej w tym momencie, jak duża to jest szansa? Czego sobie też po tym obiecujecie?
W czerwcu byłem gościem na spotkaniu organizacyjnym pierwszej ligi w Warszawie, gościem tego spotkania był też prezes Artur Popko. On nam tak naprawdę zaproponował, czy byśmy ewentualnie byli zainteresowani. Powiedział nam, jakie z tego mogą płynąć korzyści i tym podobne. I nie ukrywam, że na dziesięciu prezesów, którzy byli obecni, cała dziesiątka podniosła rękę na tak. Tak że to było jednogłośne, gdyż wszyscy widzimy w tym szansę na rozwój pierwszej ligi kobiet.
Nie ukrywam, że brakowało nam przede wszystkim sponsora tytularnego ligi. Myślę, że robi się to takie profesjonalne, już takie poważne i dla mnie jako prezesa klubu staje się dużym orężem i argumentem do rozmowy z potencjalnymi sponsorami. Z tego co wiemy, trwają też rozmowy na temat transmisji meczowych. Jeżeli nie w tym sezonie, to wiemy, że w następnym, wzorem męskiej TAURON 1. Ligi jeden wybrany mecz ma być transmitowany na kanale ogólnopolskim. To dla nas kolejna szansa, żeby zachęcić potencjalnych sponsorów, inwestorów, bo to będzie reklama o zasięgu już ogólnokrajowym. Bardzo mocno liczymy, że to pójdzie w tę stronę.
Oczywiście, już to odczułem, nie ukrywam, że bycie pod skrzydłami PLS-u wiąże się też z dużo większymi wyzwaniami, obowiązkami. Dużo więcej rzeczy jest do zrobienia, nawet samo przygotowanie hali już wiem, że musi wyglądać trochę inaczej. Nawet stroje, cały projekt, już musimy ściśle przestrzegać pewnych rzeczy. Do tej pory to była samowolka, robiliśmy, jak nam się podobało. Teraz wiem, że są manuale, w których nie możemy nic zmienić. Dlatego sporo takich nowych, dodatkowych obowiązków, zadań, ale ja nie ukrywam, że jestem akurat takim człowiekiem, który lubi wyzwania i bardzo pozytywnie się na to zapatruję. Wierzę w to, że to faktycznie dla nas, dla pierwszoligowych klubów, będzie naprawdę dużym krokiem naprzód. I chyba wszyscy tak myślimy jako kluby pierwszoligowe.
Podglądacie, jak to wyglądało w męskiej TAURON 1. Lidze? To też był jakiś proces, trwa to już od kilku lat i rzeczywiście te kluby powolutku musiały się coraz bardziej profesjonalizować. Dzisiaj dochodzi do sytuacji, gdzie mówi się też głośno, że kluby pierwszej ligi potrafią być dla klubów z wyższej klasy konkurencyjne. W żeńskiej lidze sportowo choćby ubiegła edycja TAURON Pucharu Polski pokazała, że można porównywać ten dół z górą jak najbardziej. Natomiast inaczej jest, jeśli chodzi właśnie o zaplecze. Też tak na to patrzycie, że chcecie, aby to przejście między ligami po awansie było dla zwycięzcy jak najłagodniejsze i żeby ten rozstrzał organizacyjny nie był tak duży? Bo to chyba dzisiaj jest duży problem.
Jest duża dysproporcja i nie ukrywam, że właśnie to, że będziemy teraz pod szyldem PLS-u, powinno sprawić, że przejście zespołu, który awansuje do TAURON Ligi Kobiet, będzie o wiele mniej bolesne. Pewne standardy będziemy musieli spełniać już tutaj i przy ewentualnym awansie to nie będzie nagle wszystko nowe, tylko pewne rzeczy będzie można przenieść. Wiadomo, że jakieś dodatkowe tematy na pewno dojdą, ale już nie będzie tego aż tak dużo. Myślę, że zespoły, które w tym roku będą się biły o ten awans, a sądzę, że będą co najmniej dwa albo trzy, dla nich to też będzie dużym ułatwieniem. Chociaż uważam, że w niektórych halach, tak jak było to w minionym sezonie w Kaliszu czy w Pile, organizacja meczów nie odbiegała od poziomu TAURON Ligi. Poza tym widzę, że na mecze pierwszoligowe kobiet przychodzi wiele osób i uważam, że tutaj mamy się czym pochwalić jako pierwszoligowcy. Dlatego uważam, że teraz będzie dużo, dużo łatwiej się zaadaptować do tych nowych warunków przy ewentualnym awansie. Generalnie to też mi się podoba, że to zmusi wszystkie kluby pierwszoligowe do tego, że chcesz czy nie chcesz, ale musisz pewne rzeczy robić profesjonalnie i pewne standardy utrzymywać. Na przykład wiem, że gdy jeździmy na mecze w różnych zakątach Polski, to spotkamy mniej więcej to samo, a nie, że czasami się jeździ i człowiek wraca ze zdziwieniem, bo ta organizacja pozostawia wiele do życzenia.